Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 listopada 2013

Mydło Aleppo w końcu moje!

Długo zastanawiałam się nad tym zakupem, a gdy już się zdecydowałam, nie mogłam wybrać jaką ma mieć "moc". Ostatecznie padło na mydło z dodatkiem 20% oleju laurowego. Uznałam, że będzie odpowiednie, chociaż niby zaleca się zaczynać od mniejszych stężeń, żeby skóra mogła się przyzwyczaić. Mydło kupiłam stacjonarnie w małym sklepiku w Krakowie. Posiada ono włoski certyfikat ICEA liczę więc, że jest prawdziwe.


 Kostka jest ogromna, trzeba ją pokroić by była łatwiejsza w użytkowaniu, w środku ma zielony kolor co jest zupełnie normalne w przypadku mydeł Aleppo. Zapach jest specyficzny, ale nie jakiś drażniący.





Mydła używam od tygodnia i nie mogę uwierzyć, że tyle lat żyłam bez niego. Skóra jest niesamowicie oczyszczona, dosłownie skrzypi pod palcami. Zauważyłam również lekkie rozjaśnienie zaskórników, no chyba, że sobie wmawiam, ale wydaje mi się, że nie! 

poniedziałek, 4 listopada 2013

Denko

Hej 

Dzisiaj przychodzę do Was z denkiem. Są to zużycia mniej więcej z ostatniego czasu. Do tej pory nie zbierałam opakowań, więc nie ma tego jakoś szalenie dużo, ale coś tam uzbierałam :) 



Zużyłam:
Szampon wzmacniający z serii Siła i Blask, Garnier Fructis, Grapefruit Tonic- który zapewniać miał pełne blasku, lśniące i lekkie włosy, a przy okazji pięknie pachnieć grejpfrutem. I rzeczywiście zapach miał cudowny, niestety nie utrzymywał się na włosach zbyt długo, a szkoda. Ponadto dobrze oczyszczał włosy, nie plącząc ich. Włosy były miękkie i lekkie. Nie zauważyłam jedynie większego blasku włosów. Szampon jest dość gęsty, a co za tym idzie bardzo wydajny. Cena niewygórowana więc jak ktoś lubi zapach grejpfrutów to gorąco polecam. 



Szampon Alterra, Glanz Shampoo Aprikose & Weizen, Szampon do włosów matowych i zniszczonych -Morela i pszenica. Kupiłam go na szybko w Rossmannie skuszona zapachem:) Szampon jest delikatny, nie zawiera silikonów, dobrze się pieni i o dziwo jak na taką małą pojemność jest dość wydajny. Włosy po nim były miękkie, dobrze oczyszczone i jakby bardziej lśniące. Cena koło 5 zł na promocji więc rewelacja. Muszę się przyjrzeć innym szamponom z tej serii.



Odżywka do włosów, Argan OilNaturalna odzywka na bazie olejku arganowego 150ml, odżywka cudo!!! Kupiłam ją na Allegro za jakieś grosze, przy okazji innych zakupów i już wiem, że kupię jeszcze nie jedną. Zaraz po nałożeniu włosy były śliskie, nie było problemów z rozczesaniem. Były nawilżone, pięknie się błyszczały i  nie były obciążone. Być może to tylko złudne wrażenie, ale ja zostałam przez tą odżywkę kupiona! Jedyny jej minus to wydajność, ale za cene 4-5zł na Allegro jestem jej to w stanie wybaczyć. Gorąco polecam!


Oczyszczający żel do mycia twarzyLa Roche Posay, Effaclar do cery tłustej i wrażliwej. Żel dobrze oczyszcza skórę, radzi sobie nawet z makijażem, dobrze się pieni. Jest jednak dość mocny i przy codziennym stosowaniu trochę przesuszył mi cerę. Zmieniłam więc taktykę i używałam co drugi dzień, wtedy było ok. Skóra była oczyszczona i pojawiało się na niej mniej niespodzianek, zmniejszenia zaskórników jednak nie zauważyłam. Żel ma przyjemny zapach i jest niesamowicie wydajny, używałam chyba z pół roku!

Micelarny płyn do demakijażu twarzy i oczu, Delia, Dermo System- płyn zmywa makijaż, ale trzeba się trochę namęczyć. Podrażnia oczy, nie mówiąc o tym co się dzieje jak dostanie się do oka! Dodatkowo zostawia taką mokrą, lepką warstwę na twarzy, czego nie znoszę, bo mam wrażenie, że dalej coś na niej jest. Kosmetyk tani, ale kiepski.

Żel pod prysznic Isana Melon i Gruszka- to już moje któreś opakowanie żelu Isana i na pewno kupię jeszcze nie jedno. Od żelu wymagam, aby dobrze mył, pienił się i pięknie pachniał. Ten wszystkie moje oczekiwania spełnia, a przy tym jest tani. 

Żel pod prysznic Aromanice, Mandarin&Mango, żel kupiłam w Pepco za 4zł skuszona połączeniem zapachów Mandarynki i Mango. Niestety nie dało się go powąchać na miejscu, a szkoda bo na pewno bym go nie kupiła. Zapach jest strasznie chemiczny i w ogóle nie przypomina wyżej wymienionych owoców. Słabo się pieni. Opakowanie porażka. Mając mokre i śliskie ręce pod prysznicem zakręcana tubka jest nie lada wyzwaniem. Nie polecam. 

Żel pod prysznic Luksja Active Vitamins Mango&Papaya. Żele Luksja zawsze kojarzyły mi się z luksusem, ten zaliczyłabym do kategorii średnich. Zapach słodki, niby przyjemny, ale jednak coś mi w nim nie pasowało.

Puder prasowany Synergen. Produkt tani, a dobry. Świetny do poprawek makijażu w ciągu dnia. Jest jednak dość pylący więc trzeba uważać. Można przesadzić i nasza twarz będzie wyglądać baaardzo matowo. Mój kolor to 03 Sand czyli najjaśniejszy, ale jest to jeszcze stara numeracja. 

Korektor pod oczy Vipera - korektor dość słaby, większych sińców nie przykrywa, a nawet jeśli przykryje to z czasem się ściera. Dodatkowo wchodzi w zmarszczki i ma dziwny zapach. Nie polecam.

Pasta do zębów Beverly Hills Formula, Total Protection Whitening- pasta do zębów sugeruje nam biały uśmiech niczym u celebrytów z Beverly Hills tymczasem nie robi nic. Owszem myje zęby, ale w ogóle nie odświeża. Po 15-20 minutach od umycia zębów nie czujemy już żadnego odświeżenia. Co do efektu wybielenia to również jest zerowy. Pasta w Rossmannie kosztuje koło 15 zł, a nie jet warta nawet 2zł. Nie polecam.

poniedziałek, 23 września 2013

Kilka słów o jesieni, zmianach i ostatnie zakupy.

Hej!

Mamy jesień.. brrr.. (zimno mi na samą myśl o kałużach i nadchodzącej zimie) ale za to taką piękną, złotą jesień bardzo lubię. Szczególnie gdy słońce przedziera się nieśmiało zza chmur, podświetlając pięknie pożółkłe liście. Szkoda, że trwa tak krótko, a później zima i zima.. 
Jesień to dla mnie czas zmian i przeprowadzek. Jako, że zbliża się październik, a co za tym idzie początek roku akademickiego, czeka mnie kolejna przeprowadzka, tym razem do innego miasta. Z jednej strony nie mogę się już doczekać nowego miejsca, miasta, ludzi, a nawet uczelni, a z drugiej nie chce wyjeżdżać z rodzinnego domu. Szczególnie, że nie będę bywać w nim tak często jak do tej pory. Znowu czeka mnie pakowanie.  Nie lubię tej czynności, zdecydowanie wolę się rozpakowywać, układać wszystko, szukać miejsc dla danej rzeczy, dekorować, przestawiać, przemeblowywać ..oo tak! Pokój mam duży, więc myślę, że nie będzie problemu, aby pomieścić wszystkie moje graty. Jak już się urządzę to może pokaże efekty na blogu..  Takie przed i po mojej rewolucji. :) Myślę, że to dobre słowo bo zawsze podczas tej czynności czuję się niczym Magda Gessler zmieniająca restauracje! :D Wyjeżdżam w piątek rano więc, pewnie cały piątek i sobotę będę sprzątać, rozpakowywać się, chodzić po sklepach, Ikei i przestawiać wszystko, aż w końcu w niedzielę odpocznę. Chociaż znając siebie zaraz mnie gdzieś poniesie:) Dobrze, że moja siostra, a zarazem współlokatorka ma tak samo, więc mam nadzieję, że nie pozabijamy się w tym szaleństwie.
Umówiłyśmy się, że na zakupy tzw. mieszkaniowe, pójdziemy już na miejscu żeby tego z domu nie taszczyć. Tak więc wszystko mamy zamiar kupić na miejscu, a jak wyjdzie się zobaczy. 
U Was też jesienne zmiany? Może również jakieś przeprowadzki?

Żeby nie było tak smętnie pokażę co ostatnio znalazło się w mojej kosmetyczce.